Bestia recenzja książki
3 min read
Historia wilkołactwa jest stara jak świat, jednak mimo utrwalenia w powszechnej świadomości społecznej mitu o pół człowieku – pół wilku, napadającym podczas pełni księżyca na ludzi, wilkołaki zdecydowanie ustępują na polu sztuki, mitowi wampirycznemu. Łatwo to zauważyć, gdy porówna się ilość filmów i książek o wilkołakach z ilością dzieł opowiadających o krewnych hrabiego Drakuli. Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem dlatego, że piekielnie trudno jest stworzyć dobre dzieło literackie na temat wilkołactwa. Czy Markowi Świerczkowi to się udało?
„Bestia” zaczyna się jak powieść awanturnicza. Basowski – młody polski oficer w służbie carskiej zabija w pojedynku człowieka, który wyraził się niezbyt pochlebnie o jego narodzie, tym samym popada w niełaskę, a jego dalsza kariera staje pod znakiem zapytania. Jednak jak zwykle w takich wypadkach graf Basowski otrzymuje szanse rehabilitacji. Będzie mógł wrócić do wygodnego Petersburskiego świata, jeśli w samym środku Litewskiej głuszy, przez którą przetacza się właśnie powstanie styczniowe, odnajdzie wilkołaka mordującego i pacyfikujących insurekcję Moskiewskich żołnierzy. Basowski został wytypowany do tego zadania, gdyż posiada osobliwy dar – śnią mu się myśli i odczucia morderców, na których poluje. Główny bohater, będący człowiekiem o racjonalnym podejściu do świata, nie wierzy w legendy o wilkołakach…
Dalszy ciąg akcji skupia się na śledztwie prowadzonym przez Basowskiego, wątek kryminalny wydaje się dosyć nudny, czytając można odnieść wrażenie, że autor tak naprawdę nie wiedział, jak poprowadzić dalej akcję. Powieść jest przegadana, wiele w niej dyskusji oficerów, gęsto przetykanych cytatami z klasyków poezji. Czy mamy uwierzyć, że carscy oficerowie byli wytwornymi dżentelmenami, zajmującymi się głownie prowadzeniem filozoficznych dysput w samym środku wojny?
Razi także zbyt jawne, wręcz ostentacyjne wykorzystywanie motywów z klasyki: jaki był powód umieszczenia bohaterów „Wiernej rzeki” Stefana Żeromskiego w powieści grozy o wilkołaku? Chyba tylko sam autor powieści mógłby odpowiedzieć na to pytanie.
„Bestia” jest powieścią grozy w stylu retro, ale czy tylko powieścią grozy? Autor zaprezentował nam swoisty miks gatunkowy, jest to jedna z głównych wad książki. W zamyśle pisarza „Bestia” miała być zapewne adresowana do szerokiej rzeszy odbiorców, a jak mawiają: gdy coś jest dla każdego, jest tak naprawdę dla nikogo. Dla miłośników historii jest jej tutaj zdecydowanie za mało, dla miłośnika kryminałów, zagadka może wydać się nazbyt banalna, fani grozy mogą poczuć się rozczarowani zbyt małą zawartością dreszczyku. Bo i owszem wilkołak grasuje wokoło oddziałów armii Imperium Rosyjskiego, siły nieczyste występują w powieści, jednak to nie wystarczy, aby naprawdę poczuć ciarki przechodzące po plecach.
Na uwagę zasługuje sceneria i nastrój powieści. Chwilami jest naprawdę mroczna i ma swój niepowtarzalny klimat, niestety budowane napięcie rozpływa się w nadmiarze zbytecznych dialogów, w których autor na siłę chce przemycić swoje poglądy na temat historii powstania styczniowego, patriotyzmu, a nawet literatury.
Rozczarowuje także zakończenie „Bestii”. W momencie, gdy zaczyna się robić naprawdę ciekawie, gdy czytelnik odnosi wrażenie, że wilkołak za chwilę wymorduje cały tropiący go szwadron, szybko następuje rozwiązanie zagadki i zakończenie akcji. Odniosłem wrażenie, że autor znudził się już pisaniem książki i postanowił ją jak najszybciej zakończyć. Jednym słowem dobry pomysł na stylowy, lekki gotycki horror, został zmarnowany, gdyż autor chciał w jednym dziele pomieścić zbyt wiele wątków. A przecież mogło być inaczej, a wtedy, nocne wycie wilka w ponurych leśnych ostępach, wzbudzało by w czytelniku prawdziwy dreszczyk.
Autor: Marek Świerczek
Tytuł: Bestia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 314
oprawa broszurowa
autorka recenzji Marta Kalinowska
„Bestia” zaczyna się jak powieść awanturnicza. Basowski – młody polski oficer w służbie carskiej zabija w pojedynku człowieka, który wyraził się niezbyt pochlebnie o jego narodzie, tym samym popada w niełaskę, a jego dalsza kariera staje pod znakiem zapytania. Jednak jak zwykle w takich wypadkach graf Basowski otrzymuje szanse rehabilitacji. Będzie mógł wrócić do wygodnego Petersburskiego świata, jeśli w samym środku Litewskiej głuszy, przez którą przetacza się właśnie powstanie styczniowe, odnajdzie wilkołaka mordującego i pacyfikujących insurekcję Moskiewskich żołnierzy. Basowski został wytypowany do tego zadania, gdyż posiada osobliwy dar – śnią mu się myśli i odczucia morderców, na których poluje. Główny bohater, będący człowiekiem o racjonalnym podejściu do świata, nie wierzy w legendy o wilkołakach…
Dalszy ciąg akcji skupia się na śledztwie prowadzonym przez Basowskiego, wątek kryminalny wydaje się dosyć nudny, czytając można odnieść wrażenie, że autor tak naprawdę nie wiedział, jak poprowadzić dalej akcję. Powieść jest przegadana, wiele w niej dyskusji oficerów, gęsto przetykanych cytatami z klasyków poezji. Czy mamy uwierzyć, że carscy oficerowie byli wytwornymi dżentelmenami, zajmującymi się głownie prowadzeniem filozoficznych dysput w samym środku wojny?
Razi także zbyt jawne, wręcz ostentacyjne wykorzystywanie motywów z klasyki: jaki był powód umieszczenia bohaterów „Wiernej rzeki” Stefana Żeromskiego w powieści grozy o wilkołaku? Chyba tylko sam autor powieści mógłby odpowiedzieć na to pytanie.
„Bestia” jest powieścią grozy w stylu retro, ale czy tylko powieścią grozy? Autor zaprezentował nam swoisty miks gatunkowy, jest to jedna z głównych wad książki. W zamyśle pisarza „Bestia” miała być zapewne adresowana do szerokiej rzeszy odbiorców, a jak mawiają: gdy coś jest dla każdego, jest tak naprawdę dla nikogo. Dla miłośników historii jest jej tutaj zdecydowanie za mało, dla miłośnika kryminałów, zagadka może wydać się nazbyt banalna, fani grozy mogą poczuć się rozczarowani zbyt małą zawartością dreszczyku. Bo i owszem wilkołak grasuje wokoło oddziałów armii Imperium Rosyjskiego, siły nieczyste występują w powieści, jednak to nie wystarczy, aby naprawdę poczuć ciarki przechodzące po plecach.
Na uwagę zasługuje sceneria i nastrój powieści. Chwilami jest naprawdę mroczna i ma swój niepowtarzalny klimat, niestety budowane napięcie rozpływa się w nadmiarze zbytecznych dialogów, w których autor na siłę chce przemycić swoje poglądy na temat historii powstania styczniowego, patriotyzmu, a nawet literatury.
Rozczarowuje także zakończenie „Bestii”. W momencie, gdy zaczyna się robić naprawdę ciekawie, gdy czytelnik odnosi wrażenie, że wilkołak za chwilę wymorduje cały tropiący go szwadron, szybko następuje rozwiązanie zagadki i zakończenie akcji. Odniosłem wrażenie, że autor znudził się już pisaniem książki i postanowił ją jak najszybciej zakończyć. Jednym słowem dobry pomysł na stylowy, lekki gotycki horror, został zmarnowany, gdyż autor chciał w jednym dziele pomieścić zbyt wiele wątków. A przecież mogło być inaczej, a wtedy, nocne wycie wilka w ponurych leśnych ostępach, wzbudzało by w czytelniku prawdziwy dreszczyk.
Autor: Marek Świerczek
Tytuł: Bestia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 314
oprawa broszurowa
autorka recenzji Marta Kalinowska