The Fray: The Fray recenzja

Chłopcy z Denver już w 2005 roku udowodnili, że na amerykańskiej scenie rockowej nie będą outsiderami. Ich doskonale przyjęta płyta „How to save a life” z promującym ją singlem o tym samym tytule znalazła się w pierwszej trójce prestiżowej listy Bilboard 100. Żaden kawałek z tego krążka nie zasługiwał na miano nieudanego. Każdy miał coś w sobie i poruszał. Niewiele jest debiutanckich płyt, które brzmią tak profesjonalnie. Zwykle potrzeba czasu, aby machina zaczęła się szybko toczyć. W przypadku The Fray było inaczej. Zaczęli na wysokich obrotach.

Czytaj dalej The Fray: The Fray recenzja

Celeste: Nihiliste(s) recenzja

To już drugi krążek ekipy, która gra slugdecore i na dodatek z rodzaju tych bardziej depresyjnych. Na wstępie zaznaczam, że ci z Was, co nie przepadają za sludge’owymi klimatami nie powinni się zniechęcać, gdyż Celeste nie trzyma się aż tak bardzo tejże konwencji. Chłopaki trochę mieszają gatunki, a to sprawia, że jeszcze bardziej podoba mi się ich materiał.

Czytaj dalej Celeste: Nihiliste(s) recenzja

Alice In Chains: Black Gives Way To Blue recenzja

Klasyczny ‘Trójnogi pies’ ujrzał światło dzienne w 1995 roku, rok później zostaliśmy uraczeni znakomitym Unplugged. Rok 2000, oficjalne wydawnictwo koncertowe, może nie powalające, jak to bez prądu, ale nadal dobre.

2002 – Wokalista Alicji umiera na skutek przedawkowania (jakiś dziki koktajl heroinowy – nie próżnował chłop). Kolejna legenda z Seattle odeszła, tym razem w dość jasnych okolicznościach. Chwała Bogu chociaż za to (?).

W roku 2005, po wydaniu kilku lepszych i gorszych debestofów, pozostała trójka członków  wznawia działalność na potrzeby koncertu ku pamięci ofiar tsunami w południowej Azji. Jerry Cantrell jako główny wokalista, do tego słynni goście pokroju Phila Anselmo i ogromna pustka po Staleyu.

 

Czytaj dalej Alice In Chains: Black Gives Way To Blue recenzja

Sade powraca z nową płytą

„Sade przyzwyczaiła nas do tego, że na każdej jej płycie znajduje się światowy przebój, lub kilka świetnych piosenek. Takimi były m.in. „”Smooth Operator””, czy „”No Ordinary Love””. Wystarczy wspomnieć, że przez 25 lat odkąd występuje, udało jej się umieścić aż 5 albumów w czołówce wpływowej listy Billboard Top 200.

Nowa płyta ukaże się niebawem, 8 lutego 2010 roku. Promuje ją singiel pod tym samym tytułem, który już zyskał uznanie fanów. Przy produkcji albumu pomagał jej wieloletni przyjaciel, Mike Peli.

Sade w swojej całej karierze sprzedała ponad 200 milonów płyt.

Czytaj dalej Sade powraca z nową płytą

Cobain powraca?

Zapewne fani Nirvany wstrzymali oddech w piersi. Jednak nie chodzi o Kurta, lecz o jego (oraz Courtney Love) córkę. Siedemnastoletnia Frances Bean Cobain szykuje swój muzyczny debiut. Wszystko przez side-project liderki Dresden Dolls – Amandy Palmer. Razem z Jasonem Webleyem (Seattle) mają wydać album zatytułowany Evelyn Evelyn.

Frances znalazła się wśród licznej gromadki gościnnych występów i ma śpiewać w utworze My Space. Obok młodej Cobainówny w kawałku zaśpiewać mają Weird Al Yankovic, Andrew WK i Gerard Way.

Album ma być wydany 30 marca.

Cóż, jakby mało było starszego Cobaina… ale na pewno znajdzie swoich fanów.

Tekst pochodzi z portalu StacjaKultura.pl i jest jego własnością. Witryna jest utrzymana dzięki  AMSO Komputery poleasingowe,  firmie która dba o to, aby dobre teksty nie znikły z sieci.
Autor tekstu: Krzysiek Konarski
Autor zdjęcia do tekstu: nieznany
Źródło zdjęcia do tekstu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kurt_Cobain

Interview With The Vampire soundtrack – Libera me

W utworze brzmi spokój pochodzący z akceptacji swego losu i jednoczesna dramaturgia wiecznego smutku, nieustającego żalu za tym, co już nie powróci.

Niczym grzesznik wołający do Boga o odpuszczenie win, tak wampir błaga życie o wybaczenie swej zdrady, przejścia na stronę śmierci. To pieśń, która stwarza noc, nieśmiertelnych, którzy płaczą i proszą, choć nie wierzą, że ich modły zostaną wysłuchane. Mijają stulecia, świat się zmienia, ale wampirza melancholia jest niezmienna i cicha.

Muzyka opisuje krainę mroku, w której ludzie przewijają się bez znaczenia, nieistotne są ludzkie cmentarze, kościoły i boleści. Istotne jest cierpienie wampira, znacznie głębsze i bogatsze od ludzkiego, gdyż jest to cierpienie wieczne.

Utwór nie daje nadziei, jest potężny i dostojny jak wampir, nieludzki, choć śpiewany przez śpiewaków o pięknych, czystych głosach. Jeśli kiedykolwiek jakikolwiek nieśmiertelny mógłby pokutować za swe przewiny to tylko przy wtórze „Libera Me”.
———————————————————————————————–

Elliot Goldenthal – „Libera Me”
„Interview with the Vampire Soundtrack”

Tekst pochodzi z portalu StacjaKultura.pl i jest jego własnością. Witryna jest utrzymana dzięki  AMSO Komputery poleasingowe,  firmie która dba o to, aby dobre teksty nie znikły z sieci.

autor tekstu: Sylwia Włodyga

Dead Cab for Cutie – Soul Meets Body tekst piosenki

I want to live where soul meets body
And let the sun wrap its arms around me
And bathe my skin in water cool and cleansing
And feel, feel what its like to be new

Cause in my head there′s a greyhound station
Where I send my thoughts to far off destinations
So they may have a chance of finding a place
where they′re far more suited than here

Czytaj dalej Dead Cab for Cutie – Soul Meets Body tekst piosenki

Księżyc w Nowiu: lista utworów na soundtrack

Singlem promującym OST do New Moon została piosenka amerykańskiej grupy indie-rockowej Dead Cab for Cutie, „Meet Me On The Equinox”. Artyści wyznali, że dobrze komponuje się ona z klimatem Zmierzchu. Dead Cab for Cutie działają od 1997 roku i znani są nam przede wszystkim z płyty Plans (2005) promowanej przez znakomity utwór „Soul meets body”.

Na płycie oprócz wyżej wymienionej piosenki zagościły utwory tak znanych zespołów, jak The Killers, czy Muse. Poniżej znajdziecie pełną listę utworów do soundtracku z oficjalnej strony filmu.

 

Czytaj dalej Księżyc w Nowiu: lista utworów na soundtrack

Cynic: Traced In Air recenzja

Najlepszy jazz wśród metalu, najlepszy metal pośród jazzu, kropka. Po 15 latach ciszy (pomijając remaster z 2004), Cynicy porwali się na stworzenie kontynuacji wspominanego „Focus”. Przecieki dem podzieliły fanów – jedni uważali, że wszystko jest zbyt rozmazane, lekkie, bez pewnej siły. Drugi obóz, docenił zmianę charakteru muzyki i jeszcze większy krok w kierunku jazzowych połamańców, oddalający zespół o ogrzą stopę od metalu. Jednak,  każdy miał swoją wizję następnych genialnego jedynaka i wiedział, że to tylko dema, bo dużo się zmieni. No to ich, panowie drodzy, zawiedliście. Sam byłem od początku sceptycznie nastawiony do takiego nagłego renesansu (15 lat w muzyce to więcej, niż wiek w dziejach świata…) i cieszę się ze swojej postawy, bo słuchając „Traced In Air” przeżyłbym okrutny zawód. Ale do rzeczy, do rzeczy.
Czytaj dalej Cynic: Traced In Air recenzja