Zapomniany rysownik

Pociąg do sztuki

„Pamiętam kiedym malcem bawił na wakacjach u zmarłego niedawno Medekszy. Na ścianach jego dworu wisiały obrazki z Paska. Czyż zdołam opisać, co mi przy oglądaniu ich przez głowę przeszło? Wiem, że stanowczo od tej chwili miałem jasno przed sobą drogę: poznać kraj, jego dzieje – i o ile zdołam – odtworzyć je.”

Przytoczony fragment  to słowa wypowiedziane przez Michała Elwira Andriollego. Widać tutaj zainteresowania artystyczne młodzieńca wyniesione z domu. Jego ojciec (z pochodzenia Włoch) był rzeźbiarzem, a także kapitanem wojsk Napoleona. Zainteresowania  artystyczne Michała ujawniły się w czasie kiedy przyjaźnił się z Antonim Zalewskim, który  był dla chłopca mistrzem i wzorem. Zalewski miał ogromny talent rysunkowy, a sztukę uprawiał z wielką pasją.

Kilka słów o młodości

Andriolli urodził się w Wilnie 14 listopada 1836r. jako syn Franciszka i Petroneli z Gąśniewskich. Tam ukończył  tę samą szkołę średnią co Mickiewicz. W roku 1855 wyjechał do Moskwy, aby z woli rodziców studiować medycynę. Jednak okazało się, że Andriolli jest stworzony do bycia artystą. Rozpoczął  naukę w Szkole Rysunku  i Rzeźby w Moskwie, a potem w cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Następnie wziął udział w powstaniu styczniowym w oddziale Ludwika Narbutta. Tam służył do bohaterskiej śmierci  swego wodza w bitwie pod Dubiczami 5 maja 1863r. Andriolli został ranny w powstaniu i aresztowany, potem osadzony w więzieniu, z którego uciekł do Anglii. Tam utrzymywał się z pracy ilustracyjnej dla czasopism. Później przebywał w Paryżu, skąd chciał się udać do Polski. Kiedy przekroczył granicę, został rozpoznany, aresztowany,  i skazany na karę śmierci, którą złagodzono i zmieniono na zesłanie do Wiatki na 15 lat. W 1871 roku uratował go manifest cesarski, dający wolność wszystkim, którzy przebywali na zesłaniu nie mniej niż 2 lata i odznaczyli się nienagannym zachowaniem. W Wiatce udzielał dzieciom lekcji rysunku. Laptopy poleasingowe Warszawa

 

Sukces ilustratora

Sukces Andriolli odniósł w 1872 roku. Największą sławę przyniosły mu rysunki  Palmowa Niedziela czy Wieńczenie dębu. Komputery Warszawa

Dowodem uznania dla talentu Andriollego była propozycja z 1874r. firmy Gebethnera i Wolffa: zilustrowania Marii Malczewskiego. Rysunki zostały wykonane gwaszem, kredką i tuszem. W 1875 Andriolli ożenił się z Natalią Tarnowską, rzeźbiarką. Jednak już w 1887 roku wzięli rozwód. Elwiro mieszkał początkowo w dworku w Stasinowie, potem od 1880r. w Brzegach nad Świdrem.

 

 

Najważniejsze dzieła. Rozkwit twórczości Andriollego. Lata 1871-1883

 

Lata 1871-1883 uważa się za rozkwit twórczości Andriollego, dlatego że w tym czasie stworzył on swoje najważniejsze  ilustracje do utworów takich jak między innymi Stara Baśń Kraszewskiego, (1879r.) Pan Tadeusz, (1882r.)  czy Lilia Weneda Słowackiego (1883r.)

Prawdziwy rozwój polskiej samodzielnej grafiki narodowej  nastąpił w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Był to złoty okres polskiego drzeworytu, złączony na zawsze z nazwiskiem Elwira Andriollego. Drzeworyty jego autorstwa takie jak Pierwszy paciorek, Mam cię wilczku czy Mój Aniele ukochany były krótkimi opowiadaniami. Przyjemnie było na nie patrzeć o czymś pomyśleć, pomarzyć. Każdy mógł dostosować treść drzeworytu do siebie. Patrząc na pewną historię przedstawioną przez Andriollego można było odnieść ją do swoich przeżyć czy doświadczeń. Interpretacja jego dzieł dla każdego mogła być inna.

 

 

Andriolli w Paryżu

 

 W 1883 roku Andriolli wykonał w Paryżu ilustracje do książek Shakespere’a, Gautiera i Coopera.

 

 

Świdermajer” Andriollego

 

„Świdermajer”, „andriollówka”, „styl otwocki” – są to określenia budownictwa drewnianego, które powstało  w XIX i XX wieku na Linii Otwockiej (miejscowości od Wawra po Śródborów). Za autora tego budownictwa uważa się Michala Elwiro Andriollego. Charakterystyczne dla tego stylu są ażurowe zdobienia werand i ganków oraz spiczaste zwieńczenia dachów. Pomysłodawcą nazwy tego stylu był Konstanty Ildefons Gałczyński.

 

 

Andriolli zmarł 23 sierpnia 1893 roku w Sanatorium w Nałęczowie na raka żołądka. Zaraz po jego śmierci czołowe pismo polskie „Tygodnik Ilustrowany” poświęciło mu wiele uwagi. Marian Gawalewicz w artykule „O Andriollim” uznał go za jedynego wielkiego ilustratora polskiego po Grottgerze. W kilka tygodni po śmierci artysty odbyła się wystawa pośmiertna Andriollego w Salonie Artystycznym w Warszawie.

Paulina Masna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *