Moonspell: Darkness And Hope recenzja

Muzycy zapragnęli sięgnąć nieco w przeszłość i przywołać ducha pierwszych płyt Moonspell. Rzeczywiście, pod względem klimatu im się to udało. Powraca dobrze znana, mroczna atmosfera, tak przecież pasująca do opowieści o wampirach, wilkołakach i innych stworach ciemności. Również pod względem tekstowym Fernando (wokalista grupy) wraca do korzeni, poruszając przede wszystkim tematykę miłości i śmierci, porzucając tym samym filozoficzne rozważania.

Recenzje w prasie były pozytywne, część fanów natomiast oskarżyła zespół o koniunkturalizm. Zapewne byli to Ci sami, którym wcześniej nie podobały się eksperymentalne ciągoty grupy. Jak wiadomo wszystkich zadowolić się nie da. Czas pokazał, iż był to zaledwie pierwszy krok do coraz śmielszego czerpania z własnej muzycznej przeszłości, aż do ponownego nagrania swoich wczesnych utworów w roku 2007. Ale wróćmy do Darkness And Hope…

laptopy poleasingowe Kraków

Zaczyna się bardzo spokojnie utworem tytułowym, który przechodzi w zdecydowanie mocniejsze Firewalking. Słychać dobre brzmienie, za które odpowiedzialny jest Hilli Hilesmaa. Słychać też, że lider zespołu rzadziej sięga po growle, często operuje czystym wokalem i dobrze wie co robi, bo tak właśnie kupuje się żeńską część publiczności. Zresztą ciężkich momentów jest niewiele więc nie ma też i do czego krzyczeć. Tym samym trudno powiedzieć, że Moonspell gra jeszcze metal. Ale to wcale nie znaczy, że jest źle, bo właśnie w tych najlżejszych piosenkach jak Nocturna (do której powstał również teledysk) czy poświęcone babce Fernando Ghostsong, wypadają najlepiej. Można by się przyczepiać do prostej konstrukcji utworów, do braku innowacji, ale w sumie po co. Album przepięknie kończy się coverem Os Senhores Da Guerra zespołu Madredeus. Zaśpiewany w języku portugalskim, sprawia, że zaczynam się zastanawiać, co by było gdyby muzycy zdecydowali się nagrać wszystkie utwory w języku ojczystym?

Zacna to płyta, chociaż może troszkę ją przeceniam ze względu na duży sentyment. Jedno wiem na pewno, nie zasłużyła na to aby leżeć zapomniana na półce. Odkurzcie ją więc od czasu do czasu. Tym bardziej, że na koncertach o te utwory trudno…

Ocena: 8/10

 

Tracklista:

1. Darkness and Hope
2. Firewalking
3. Nocturna
4. Heartshaped Abyss
5. Devilred
6. Ghostsong
7. Rapaces
8. Made of Storm
9. How We Became Fire
10. Than the Serpents in my
11. Os Senhores De Guerra
autor recenzji NULL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *