Fenomen Iron Maiden

Reprezentanci New Wave of British Heavy Metal, postanowili rozpocząć swoją karierę w…Boże Narodzenie 1975 roku.

Obliczając średnią ich wieku otrzymamy – mniej więcej – 53 lata, a panowie zaskakują znakomitą formą. Na muzyce Meiden wychowało się już niejedno pokolenie, a fanów ciągle przybywa.

Aktualny skład Iron Meinden tworzą Steve Harris, Dave Murray, Nicko McBrain, Bruce Dickinson, Adrian Smith oraz Janick Gers. Muzyczną inspirację artyści czerpali od tych zespołów, które zapisały się na stałe w pamięci ludzkości m.in. Deep Purple, Thin Lizzy i UFO, ale w zespole nie ma miejsca na kopiowanie lub przetwarzanie stylu innej grupy. Panowie od zawsze stawiali na oryginalne brzmienie i własny styl.

Nazwa zespołu wywodzi się od średniowiecznego narzędzia tortur, co też nie oznacza, że słuchacze przeżywają tortury podczas koncertów, wręcz przeciwnie. Niektórzy ironizują, że Meinden stał się sam w sobie narzędziem do tortur dla innych heavy metalowych bandów.

Skład grupy zmieniał się niejednokrotnie, ale Steve Harris i Dave Murray pozostali w składzie do dziś. W Irion Maiden chodzi o miłość do muzyki i dobrą zabawę oraz spektakularne koncerty, które mają podkreślać, że „król” metalu może być tylko jeden. Początkowo zespół nie rejestrował swoich nagrań, dopiero po kilku latach panowie zdecydowali się na nagranie demo. Zadebiutowali więc albumem „Iron Maiden” w 1980 roku i od razu zyskał przychylność krytyków muzycznych, a to wszystko dzięki takim utworom jak „Prowler” czy „Running Free”. Druga płyta „Killers” przyniosła jeszcze większy sukces, ale i stratę w zespole. Paul Di′Anno postanowił zakończyć karierę w Maiden, a na jego miejsce wszedł Bruce Dickinson, którego gra stała się charakterystyczna dla zespołu, a nagrany z nim kawałek „The Numer of the Beast” został uznany za „metalowe arcydzieło”. Pomimo całej gwiazdorskiej otoczki Dickinson bez pardonu stwierdził: – „Cały ten gwiazdorski syf mnie mierzi. Wszyscy ci ochroniarze, zakulisowe balangi i pretensjonalny splendor – nienawidzimy tego. Każdemu z nas chodzi wyłącznie o muzykę. Gdybyśmy mogli zaraz po koncercie teleportować się do domu, poszlibyśmy sobie na zakupy, jak gdyby nigdy nic. Cała reszta jest nieistotna. Może być miła, ale wciąż są to nic nie warte bzdury, jeśli odnieść je do całości.”

„Niegwiazdroskość” zespołu pozostała do dziś. Jeśli ktoś przychodzi na koncert Iron Maiden to może mieć stu procentową pewność, że będzie to jedno z niesamowitych, muzycznych przeżyć, a to wszystko dzięki temu, że panowie traktują swoich fanów bardzo poważnie.

sponsoruje nas  laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

– Dla osób, któe zapłaciły, by nas zobaczyć, dany koncert jest ogromnie ważny. Z tego powodu zawsze staramy się dać im wszystko, co tylko możemy. W końcu do wielu miejsc, w których występujemy, wracamy raz na jakiś czas, jeśli w ogóle. I mamy zakodowane w głowach, aby za każdym razem grać najlepszy koncert w karierze. Nieważne, czy ogląda nas sto tysięcy, dziesięć tysięcy, czy ileś osób – to nieistotne. Zawsze wkładamy w granie całych siebie. Każdy koncert jest najważniejszy – tu nie może być ściemy – twierdzi gitarzysta Janic Gers.

Pomimo ciągłych zmian składu w 1999 roku powrócił wcześniej wspomniany Bruce Dickinson i Adrian Smith. Po ich powrocie od razu rozpoczęto pracę nad nowym albumem „Brave New World”, który osiągnął ogromny sukces komercyjny. Dwa lata później ukazał się kolejny krążek „Rock in Rio”, który był zapisem koncertu jaki Maiden zagrał w swojej karierze, bowiem znalazło się na nim 250 tysięcy osób. W 2003 roku ukazał się „Dance of Death”, który nie spotkał się z wielkim entuzjazmem, a wręcz został uznany za jeden z najsłabszych albumów w historii grupy. Trzy lata później na światło dzienne wydano „A Matter of Life and Deth”, który jest najbardziej rozbudowanym albumem ponieważ zawiera 10 utworów trwających łącznie 72 minuty.

Iron Maiden nie zniknie ze sceny wbrew wszystkim doniesieniom, ich muzyka przez te wszystkie lata dojrzała, każdy dźwięk, nuta, riff jest starannie przemyślany. Rok temu ukazał się album „The Final Frontier”, ale muzykom nie w głowach przejście na emeryturę: – Mamy jeszcze dużo czasu na tego typu plany, a sporo spraw jeszcze przed nami. Dlatego w tej chwili dobrze się skupić na tym, co tu i tearz, Jesteśmy w trasie, gramy na festiwalach w lecie, a potem będziemy potrzebowali odpoczynku. Natomiast kolejny album prawdopodobnie nagramy, ale w tej chwili trudno cokolwiek precyzować. Może tylko tyle, że na pewno nie ukaże się w przyszłym roku. Ale czuję w kościach, że kiedy do tego przysiądziemy i wszyscy będą mieli na to ochotę – co jest podstawą – po prostu to zrobimy – komentuje Murray.

Przypominamy Wam o konkursie, którego zasady poznacie tu oraz zachęcamy do przeczytania biografii Iron Maiden wydawnictwa In Rock.

Katarzyna Charzewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *