Will Young – Echoes recenzja płyty

„Echoes” to piąty, studyjny album Will′a Younga, zwycięzcy Idola z 2002 roku. W przeciwieństwie do takich wokalistek jak Leona Lewis czy Alexandra Burke, Will starannie opracował swoją karierę muzyczną, bez większego „boom”, ale spokojnie i z klasą. Oto cały Will Young i jego nowy album.

 

Na producenta swojego piątego wydawnictwa Will zdecydował się wybrać super producenta Richarda X. Panowie chyba postanowili szukać w sobie chłopięcości i iść tym tropem, bez żadnych agresywnych tekstów o samochodach, imprezach czy wielokrotnym „zaliczaniu” kobiet. „Echoes” to album, który ma klasę.

Album rozpoczyna wcześniej promowany singiel „Jealousy”, w którym słyszymy wokal Will′a, gdzieś w tle instrumenty smyczkowe, by zaraz przejść do elementów elektroniki połączonej z rytmiczną aczkolwiek subtelną perkusją. Young stworzył na trzynastu piosenkach romans, gdzie najpierw doświadczamy zazdrości, potem chęci powrotu, miłości, kłamstwa, ucieczki, tęsknoty, osobistych rozterek, żalu. Razem z panem X wykreowali płytę na której każdy utwór świetnie uzupełnia się i tworzy historię. Na „Echoes” nie przeszkadzają zaniżone elektro brzmienia do kruchego wokalu artysty.

 

Mamy tu także utrzymany w atmosferze lat 80. kawałek „Runway”, gdzie nie słychać charakterystycznych brzmień dla np. Davida Guetty, tylko oldschoolowe dance-popowe rytmy, połączone z nowoczesnością.

 

Echoes” to emocjonalna mieszanka połączone z elektroniką i dance-popem. Możemy odnaleźć tu cechy zaczerpnięte od innych „topowych” muzyków, ale czy warto? Will stworzył osobistą historię, którą momentami wyśpiewuje przyjemnym falsetem i robi z tego muzyczną sztukę. Zresztą kto by przypuszczał, że po dziesięciu latach wokalista wygrywający telewizyjne talent-show może mieć chęć by dalej rozwijać swój warsztat muzyczny i mieć takie ambicje, by on i jego muzyka nie zostały zapomniane. Mogę wyliczyć na palcach jednej ręki.

 

Will Young wykreował bardzo dobry i dojrzały album i nie ważne, że jest on w stylistyce pop i elektro i nie ważne, że połączył to ze swoim kruchym wokalem. Ważne jest to, że album został dobrze zrealizowany i człowiek ma przyjemność ze słuchania go. Myślę, że dużo ludzi może utożsamić się z jego tekstami, które są bardzo osobiste a przy tym bardzo uniwersalne. Nawet do głowy by nie przyszło, że żyjąc w 2012 roku, będę słuchać dźwięków rodem z lat 80. i będzie wydawać mi się to genialne, jakby ktoś wymyślił to po raz pierwszy.

sponsoruje nas laptopy poleasingowe Kraków

Album jest delikatny i namiętny a zarazem mocny i zdecydowany, co czyni go bardziej magicznym. Stwierdzenie, że jest to najlepszy album Younga do tej pory nie będzie przesadzone. Polecam bez zastrzeżeń.

Moja ocena: 10/10 

Autorka Katarzyna Charzewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *