Carrion: El Meddah recenzja

Nietrudno jest napisać porównanie dwóch płyt jednej kapeli. Chciałbym się jednak wyzbyć tendencyjności i spróbować opisać „El Meddah”, patrząc na nią okiem kogoś, kto mógł nie słyszeć debiutu. Jedyne co powiem w odniesieniu do płyty „Carrion” – najnowsza produkcja jest zdecydowanie dojrzalsza i jeszcze bardziej skupiona na przekazie słownym. Chcących dowiedzieć się więcej o poprzedniczce, odsyłam do jej recenzji.

Zespół z Radomia, powracając po niemal 3 latach z singlem „Sztandary Eloi”, pokazał, że potrafi dużo zdziałać na polskiej scenie hard rock. Reakcja na utwór była olbrzymia. Rozegrała się prawdziwa bitwa na komentarze. Z jednej strony świetna muzyka i pomysł, z drugiej zarzuty dotyczące kontrowersyjnego tekstu. Po opiniach niektórych użytkowników sieci widać było nawet, że nie wiedzą, czy utwór ten kochać, czy nienawidzić. Piszę o tym, gdyż takie dyskusje bardzo dobrze pozwalają nam pokazać, jak chłopaki potrafią namieszać, a nie często się to zdarza. Lirycznie album ten jest naprawdę bogaty. Przyznam otwarcie, że dawno już nie koncentrowałem się tak na tekstach słuchając tej płyty. Czemu? Chciałem zauważyć te rzekome „obraźliwości”. Jaki jest efekt?

laptopy poleasingowe Kraków – wspiera nas

Użytkownicy piszący o „El Meddah”, że prowokuje i jest świętokradcza, chyba trochę przesadzają. Teksty traktują wprawdzie o zwątpieniu w Boga (np. w kawałku „Tłum”, „Jak można wierzyć, że ma sens w imię ojca”, czy w „Sztandarach”: „Nie wierzę już teraz chyba w nic”), jednak każdy ma prawo w to wątpić. Zresztą wsparcie się argumentem, że nic nie jest w stanie ukoić bólu po stracie bliskiego wyjaśnia ten powód wątpienia. Przy okazji poprzedniej płyty pisałem, że przecież w dzisiejszym świecie takie teksty są na porządku dziennym. Chyba nie słyszeliście satanic black metalu. A cała burza dlatego, że tekst jest po polsku. Nie chcę się zagłębiać w te dywagacje, każdy ma swoje przekonania i przecież w dobie wolności słowa, nikt nie powinien mieć nic przeciwko, tym bardziej, że teksty Carriona naprawdę są bogate i uważam je za przemyślane. Na pewno nie atakują nie wyjaśniając powodów.

Mimo, że uważam je za najważniejsze, skupmy się na muzyce, która zasługuje na spory akapit. Kto będzie zainteresowany liryką, odsyłam do działu Teksty Piosenek. Nie zamierzam dodawać kolejnej opinii, sami je oceńcie.

Muzyka Carriona na „El Meddah” to mocne brzmienia, melodyjne, aczkolwiek niepozbawione duszy. Melodia nie rządzi kawałkami, nie są to typowe czasoumilacze, w których liczy się tylko to, aby wpadało do ucha. I dobrze, jest ambitnie, dużo się zmienia, mamy do czynienia z różnorodnością; z pewnością nie będziemy się nudzić. Jeśli już utwór Ci się spodoba, to zaraz pojawi się kolejny, który zastąpi jego miejsce i myślę, że to jest najważniejsze: fakt, że całość jest dobra. Tu nie ma pojedyńczych liderów, cała stawka równo pozwala nam cieszyć się znakomitymi dźwiękami.

Płyta jest ciekawie zestawiona, widzimy, że nie ma tutaj gry „na jedno kopyto”, gdzie jeden kawałek niewiele się różni od drugiego. Zmiany klimatu pomiędzy utworami bardzo mi się podobają. Mamy też do czynienia z wolniejszymi numerami. Nie zawsze jest to ciężka i szybka dawka przemyśleń Kulavika. W „Nie bez wiary”, stykamy się ze spokojem i znajdziemy tu dużo dodatków, których wcześniej nie było słychać. Chodzi o nowe instrumenty. W kawałku tym gościnnie pojawił się Tytus Wojnowicz, grający na oboju. Poniżej próbka jego możliwości wraz z wspaniałą muzyką Carriona.

To co również po raz pierwszy zdarza się na „El Meddah” to dołączenie do kawałka kobiecego, wspomagającego wokalu. Tak właśnie dzieje się w utworze „Władca Snów”. Mimo że Kulavik jest i tak „władcą” wszystkich kawałków, jego głos ciekawie brzmi w połączeniu ze spokojniejszym wokalem. Chciałoby się posłuchać więcej takich kooperacji.

Jestem w dalszym ciągu pod wrażeniem Carriona. Możecie myśleć, jak chcecie, jednak od momentu koncertu z IRĄ strasznie ich polubiłem. Ten album, na który powiem szczerze, czekałem, nie zmniejszył mojej sympatii. Tak, jak już mówiłem, jest zdecydowanie dojrzalej. Podoba mi się to, choć niektórych może zrazić odrobinę mniejsza chwytliwość kawałków. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić, zachęcić do przeczytania tekstów i udziału w dyskusji, a także wystawić ocenę 8/10.

OCENA: 8/10

autor Jacek Dąbrowski

Tracklista:

1. Nun
2. Tłum
3. Sołdat
4. Władca snów
5. Jaki masz plan…?
6. Sztandary Eloi
7. Dex
8. Alogia
9. Nie bez wiary
10. Przeklęty szept
11. Samotność drzew
12. Zdążyć uciec
13. Gasnę
14. El Meddah
15. Themis Chimera
16. Ragnarok

WIDEO: CARRION –  „NIE BEZ WIARY”

WIDEO: CARRION –  „SZTANDARY ELOI”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *