Pierwsza rocznica śmierci Michaela Jacksona

To miało być to. Spektakularne koncerty, nowy album i wielki powrót na scenę. Wszystko zostało przerwane w ciągu jednej nocy, gdy osobisty lekarz piosenkarza podał mu śmiertelną mieszankę leków znieczulających. Dalszą część wydarzeń znamy wszyscy. Szok, niedowierzanie, tłumy płaczących na ulicach w każdym zakątku globu. Wiadomość, w którą wielu nie chciało uwierzyć, okazała się prawdą. Król Popu zmarł 25 czerwca 2009 roku w Los Angeles w wieku 50 lat.

Trudno zliczyć wszystkie rekordy, które ustanowił jako pierwszy. Najlepiej sprzedający się album wszechczasów, „Thriller” (do dziś ponad 104 miliony egzemplarzy), kilkanaście statuetek Grammy (w tym 8 podczas jednego rozdania w 1984 roku), czy ponad pół miliona widzów podczas koncertu na Wembley w 1988 roku to tylko kropla w morzu osiągnięć muzyka.

Jego śmierć wywołała kolejną, nieco już uśpioną przez ostatnie lata, Jacksonmanię. Obecną wartość wszelkich sprzedanych artykułów kojarzących się z Królem Popu szacuje się na miliard dolarów. Jednak nie to, co materialne połączyło najsilniej sympatyków artysty. W każdą datę związaną z Michaelem Jacksonem tysiące fanów z całego świata gromadziło się w swoich miastach, by wspólnie uczcić pamięć po swoim idolu. Największą popularnością cieszyły się flash moby, podczas których fani odtwarzali układy choreograficzne znane z teledysków Króla. To chyba najlepszy dowód uznania, gdy tańczą nie tylko profesjonaliści, ale przede wszystkim amatorzy, robiący to z potrzeby serca.

laptopy poleasingowe Kraków

Dziś po koncertach w londyńskim O2 Arena, które się nie odbyły został „jedynie” zapis prób na DVD. Jednak czekają nas jeszcze premiery garści wydawnictw, zawierających niepublikowane dotąd utwory. To prawdziwa gratka dla wszystkich fanów artysty. Kilka miesięcy wcześniej sam Michael Jackson zapowiedział, że nieznane materiały ukażą się dopiero po jego śmierci. I kto by pomyślał, że nastąpi to tak szybko…

autorka: Agata Lisiecka

Zobacz jeden z falsh mobów zorganizowany przez fanów po śmierci Króla Popu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *