Carrion: Carrion recenzja

Grzesiek „Kulavik” Kowalczyk dał popis swoich możliwości wokalnych podczas koncertu w Stodole, który mieliśmy przyjemność dla Was relacjonować. Jego talent zyskał w moich oczach jeszcze bardziej, gdy tylko posłuchałem tej płyty.

 

Wynajem komputerów

„Carrion” to krążek, na który czekałem bardzo długo. Oczywiście nie mówię o tym konkretnym tytule, ale o zjawisku. W polskim roku dawno już nie było czegoś tak świetnie zagranego i melodyjnego. Wszystkie elementy tej płyty, każdy instrument, wokal, mastering, a nawet mniej ważne składowe, jak okładka czy książeczka – to robota na światowym poziomie. Widać wyraźnie, że na dopieszczanie dźwięków poświęcono mnóstwo czasu. Nie inaczej było z przygotowaniem kompozycji. Kilka kawałków z tej płyty to prostu hity. Nie wspomnę o świetnej wersji „Wonderful Life” z repertuaru Colina Vearncombe′a, znanego jako „Black”, gdyż jest to klasyk w znakomitej aranżacji; skupię się na autorskich projektach kapeli.

„Zapach szarości” jest jednym z tych utworów, które zostają ci w głowie po pierwszym przesłuchaniu. Dynamiczne zwrotki, umiejętnie zagrane zwolnienia i czysty, mocny wokal, to tylko kilka zalet tego singla. Warto wspomnieć też o teledysku promującym ten kawałek. Wizja totalitarnego reżimu, z którym próbuje zerwać bohater, szarość i przygnębiający technokratyczny klimat, przypominający nieco ten z „Anthem for the year 2000” Silverchaira, niby prosty przekaz, a tak wiele dodający do tekstu piosenki. Mnie to przekonuje. Nie sądziłem, że kiedyś zobaczę taki klip polskiej kapeli, gdyż większość z nich skupia się na muzykach, nie prezentując żadnej fabuły. Ta z „Zapachu szarości”, może nie jest skomplikowana, ale sprawia, że kawałek nabiera dodatkowego wymiaru. Teledysk ten możecie obejrzeć poniżej. Znalazł się on również na płycie, jako materiał bonusowy.

Oprócz „Zapachu Szarości”, moją uwagę przykuły także kawałki: „Nibyraj”, „Trudno uwierzyć”, „Nie z moich słów” oraz „Betel”. „Nibyraj”, z wyraźną linią klawiszy i świetnym tekstem, jest jednym z mocniejszych utworów na płycie. Wymowa piosenki ma charakter protest songu, słyszymy i czujemy frustrację, spowodowaną złem tego świata. Podoba mi się to, że Grzesiek wkłada w śpiewanie całe serce. Kiedy słyszymy „Ile jeszcze? Dosyć już piekła na ziemi”, czujemy to zaangażowanie; to krzyk, który ma do nas dotrzeć. Nie śpiewa się tego po to, aby śpiewać i już. Ogólnie liryka Carriona porusza wiele trudnych spraw. W przypadku płyty „El Meddah” padały nawet zarzuty, że „teksty są zbyt mocne, obraźliwe”. Nie sztuką jest jednak zabić wymowę przez ominięcie spornych i drażliwych tematów. Założę się, że gdyby chłopaki śpiewali po angielsku, to nikt by się nie czepiał. Za granicą niepewność w istnienie Boga czy zagubienie przy otaczającej nas, zacieśniającej pętlę i indoktrynującej władzy, to temat na porządku dziennym. Cieszy jednak (tu plus za odwagę), że Carrion zdecydował się nagrywać na polski rynek. Tutaj zrobił furrorę wśród fanów rocka, na zachodzie byłoby ciężko. Nie chodzi jednak tylko o sławę. Po prostu powoli odczuwam niedosyt polskich tekstów w kawałkach polskich muzyków. Wszyscy śpiewają po angielsku. A nasz rynek? Stoi. Wniosek jest prosty – więcej takich Carrionów! ( Wynajem komputerów )

„Carrion” to płyta pełna dynamiki, melodyjności i ciekawych pomysłów. Jeden z lepszych debiutów, jakich miałem okazję słuchać. Gdy usłyszałem początek do otwierającego kawałka pod tytułem „RiM”, zdziwiłem się. Syntezator? W sumie czemu nie, w połączeniu z tym co następuje potem, to prawdziwa bomba. Mamy więc do czynienia także z klawiszami i innymi efektami elektronicznymi, które dodają muzyce nowocześniejszego brzmienia. Rzecz jasna nie wszędzie zespół eksperymentował. Część kawałków to dobry, mocny rock bez dodatków. Z pewnością mógłbym pisać o tym dalej, gdyż zdanie „słów brak, to jest wszystko co tu mam”, nijak pasuje do tego co teraz czuję. Pozostawię wam jednak jeszcze trochę do odkrycia. Rąbek tajemnicy już został uchylony. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni i po przesłuchaniu tego krążka, będziecie mieli ochotę na następny. Takie produkcje naprawdę nie rosną gdzie popadnie, jak grzyby po deszczu. Są niczym borowiki podczas suszy. Ich znalezienie przyprawia o niemal niekończącą się radość. Gratulacje panowie!

Sponsor witryny AMSO Rent Wynajem komputerów. Witryna jest częścią StacjaKultura.pl

autor: Jacek Dąbrowski

OCENA: 9.5/10

UTWORY:

1. RiM
2. Zapach Szarości
3. Trzy Słowa
4. Trudno Uwierzyć
5. Cyrk Mamona
6. O.M.P.W.
7. Marid
8. Nibyraj
9. Nie Z Moich Słów
10. Betel
11. Znak Apatii
12. Wonderful Life

WIDEO:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *